Tożsamość socjalistów

Drukuj PDF

Jan Herman
Felieton – Moja Polska

By nasza rzeczywistość opierała się na rzeczywistej swobodzie niekomercyjnej inicjatywy obywatelskiej. Wiem, słowo "kolektyw" brzydko pachnie... Zacznę od razu od tezy głównej: pomijając egzaltacje i ćwiczenia praktyczne nazwane potem „socjalizmem utopijnym” – idee socjalistyczne dojrzewały pośród inteligencji ziemiańskiej (w Polsce Staszic, Abramowski i wielu innych), rzadziej przemysłowej. Socjalizm polski jest też „wyrostkiem” na ciele substancji ruchu ludowego.
Nie jest to żaden powód ani do kompleksów, ani to przesadnej skromności. Równie dobrze możnaby zarzucać, że kolebką liberalizmu jest świecka arystokracja przemieszana z żywiołem kupieckim i bankierskim. Zawsze idee rodzą się jako reakcja co wrażliwszych społecznie na amoralia i sprzeczności ekonomiczne formacji dotychczasowych, zastanych. Jak coś jest nowe – to nowe, czyli zrodzone na starym.
Dlatego – na przykład – z rezerwą podchodzę do publikacji wskazujących na rozmaite „resortowe” genealogie. W domach elit łatwiej było młodzieży zarówno pobierać nauki, jak też tworzyć nowe idee. Dopiero „po owocach poznajemy”, czy w człowieku dorastającym zwyciężyło dobro i przyzwoitość – czy raczej staje się on kontynuatorem paskudztw, pośród których wyrastał.
Oczywiście, nie brakuje w ruchu socjalistycznym aktywistów z gruntu proletariackich, wykształconych na własnych, robociarskich czy parobczarskich doświadczeniach i obserwacjach, na lekturze „bibuły”, na spotkaniach sekretnych przy świecy albo lampie naftowej, na „amatorskich” próbach buntu. Ja na przykład odrzucam tę część ruchu socjalistycznego, która wiąże się z terroryzmem (grzeczniej: akcją bezpośrednią), a lgnę do tej części, która działalność codzienną opierała na próbie zrozumienia świata, procesów społecznych, kondycji ludzkiej. I nie uważam się przez to za kogoś lepszego czy gorszego, po prostu to jest mój wybór.
Lewica nie jest ani jednorodna w swoim łonie, ani jedyna. Z podmiotów aktywnych dziś w Polsce (AD 2019) większość „znaczącego politycznie” aktywu ma dużą rezerwę (albo wprost nieznajomość) do opracowań klasycznych dla doktryny, stąd są w odwrocie takie konsekwencje buntu przeciw wyzyskowi albo niesprawiedliwości społecznej, jak teoria klas społecznych czy dążenie do obumierania państwa pod naporem obywatelskiej samorządności – choć młodzież garnie się do „rewolucji”, czyli akcji ulicznych albo innych środków nacisku na wytypowane przedsiębiorstwa i urzędy-organy-służby (niekoniecznie tajne).
Mówi się o potrzebie sformułowania nowego języka, nowej siatki pojęciowej. Mówi się o tym, że niemożliwe jest odtworzenie tego, co jest naszą, socjalistyczną dumą z czasów międzywojennych. W moim przekonaniu równie dobrze możnaby w ogóle zerwać z tradycją i budować kompletnie NOWE.
Otóż nie: dobrze byłoby zauważyć, że np. Kapitał powstawał jako owoc nauk pobieranych w dziedzinie ekonomii przez Marksa z konceptu Quesnay’a, w opozycji do dzieła Smitha, już wtedy przewłaszczonego przez liberałów.
Marks tworzył w czasach, kiedy dominującą treścią Pracy było proste, nie-technologiczne przetwórstwo: powszechnością była już energetyka parowa (silnik tłokowy Newcomba-Watta), ale elektrotechnika była w kołysce, automatyka raczkowała w postaci choćby nowatorskich drobiazgów w dziedzinach tkackich, koncept żarówki rodził się na oczach Marksa (M. Jobard, R. Grove, H. Göbel, JW. Swan). Przejście od gospodarki opartej na rolnictwie oraz produkcji manufakturowej bądź rzemieślniczej do mechanicznej produkcji fabrycznej na dużą skalę (przemysłową) –nie było „historią”, tylko „teraźniejszością”, było naocznym doświadczeniem Marksa i jemu podobnych obserwatorów. Kwitła racjonalizacja i wynalazczość, ale jej owoce zbierała zaledwie elita rodzącego się przemysłu, masa przedsiębiorcza dopiero „zbierała drobne” na przebudowę czegoś, co z czasem nazwano „parkiem maszynowym”.
Warto zatem przyglądać się „socjalizmowi naukowemu” jako dziełu tworzonemu na bieżąco, w oparciu o obserwację gorącego tygla, a nie o „archeologię”. Nie twierdzę, że Marks się mylił, ale twierdzę stanowczo, że część jego konceptu opierała się na opisie tu-teraz rzeczywistości, a to zawsze oznacza swobodę interpretacji i dowolność w ocenie tego co ważne, „niedojrzałość notatek”. Zawsze mnie intrygowało – na przykład – niemal literackie zainteresowanie Marksa „buszlami zboża”
Szczególnie dotyczy to zagadnienia wyzysku. W moim przekonaniu zaklęty jest on w instytucjach społecznych, a nie w drapieżności kapitalistów. Oczywiście, to oni stymulują zarówno instytucje społeczne (obyczajowość) jak też mają walny wpływ na tworzenie prawa, ale mówimy o ustroju, a nie o kampanii opresji wobec proletariatu. Marksowi zawdzięczamy choćby tę wiekopomną uwagę, iż kapitalista „musi” wyzyskiwać, bo jeśli sobie tę konieczność „odpuści” – wypadnie poza branżę, ostatecznie dołączy do „służby”, przestanie być animatorem.
Socjalizm polski – paradoksalnie – rodził się organizacyjnie na Zachodzie, w Europie, w tym sensie był blisko idei marksowskich, doświadczał ich „organoleptycznie”, dyskutował je na bieżąco. Na polski grunt został zasiany w dojrzałej formie, a grunt ten nie był jałowy, że wspomnę działalność Staszica. Wyzwolenie narodowe było możliwe między innymi dzięki Komitetom Obywatelskim, których feeria wybuchła wraz z I wojną światową. One zaś otworzyły drogę do silnej pozycji polskiej lewicy międzywojennej, która w „niepisanym porozumieniu” z ruchem ludowym kreowała dziesiątki form organizacyjnych, a w każdej z tych form – setki, może tysiące „egzemplifikacji”.
Tak właśnie socjalizm stawał się popularny: jako realna alternatywa dla rodzących się korporacji mega-biznesowych. W tym zresztą upatruję mściwych opresji piłsudczyków wobec socjalistów i ludowców w drugiej połowie międzywojnia. Może to zabrzmi obrazoburczo, ale międzywojenne elity były najprawdopodobniej przesycone agenturą (wpływu?) zachodniego kapitału. Opresyjność wobec idei samorządności, z wykorzystaniem pejoratywnego określenia „anarchizm” – staje się w tym kontekście zrozumiała.

*             *             *

Można i trzeba odtwarzać doświadczenie socjalizmu międzywojennego. Powojenne tłumienie samorządności robotniczej i ludowej (pod fałszywym zawołaniem „partii robotniczej” czy „Polski ludowej”) – należy uznać za zbrodnię na sumieniu polskim, której nie chcą zauważyć socjaliści, lewicowcy, więc ocenę tej „operacji” zawłaszczyli „rynkowcy-wolnościowcy-demokraci”. I po swojemu zbrukali pamięć o zdeptaniu samorządności.
Nie bałbym się DOSŁOWNEGO przeniesienia tej feerii inicjatyw socjalistyczno-ludowych na grunt dzisiejszy. Używam – od pewnej konferencji naukowej w Łomży – pojęcia REMUTUALIZACJA, które wydaje się obce, ale trafia w sedno: chodzi o przywrócenie elementarnych umiejętności społecznych opartych na dobrosąsiedztwie, samopomocy, kooperatywności, wzajemnictwie – jako przyjazna dla prostych ludzi, dla „maluczkich”, przeciwwagi dla niszczącej DEMUTUALIZACJI, wypierania form rodzinnych i spółdzielczych oraz stowarzyszeniowych – przez formułę spółki akcyjnej i tej z ograniczoną odpowiedzialnością.
Oczywiście, przeniesienie wprost międzywojennego nazewnictwa – nie oznacza „zafiksowania”, tylko jest pochwałą osiągnięć. Dziś świat jest inny, pełen nieznanych gadgetów w dziedzinie digitalizacji, informatyki, elektroniki, wyposażenia mieszkań, pomieszczeń biurowych i produkcyjnych, pełen nowej infrastruktury użytkowej.
Mój osobisty „program” – to obniżenie „pułapu odbicia” redystrybucji (od centrum państwowego do poziomu samorządów, nie mylić z administracją lokalną) i jej przebudowa z podatkowo-akcyzowo-skarbowej w postać składek publicznych (public collections). Nie ma dobrego powodu-uzasadnienia dla „warszawskiego” sterowania nawet drobnymi okolicznościami życia społecznego, ze swej natury wszak „oddolnego”. 
Mięsem obywatelskiej samorządności niechby było – tak sądzę – mrowie społeczności sołtysowskich (sołeckich). W moich oczach to jest jedyna już ostoja nieskażonej „strukturami” samorządności. Tam powinny – ostatecznie – instalować się spółdzielnie komunarne, czyli środowisteczka dobrosąsiedzkie, samopomocowe, wzajemnicze, składkowe. Wzorce dla nich niechby powstawały początkowo w przestrzeniach zaludnianych przez „wykluczonych” i „zagrożonych”.
Na koniec – wspomnę o instytucji Społecznego Ławnika Praw człowieka i Obywatela. Instytucji społecznej, a nie państwowej, danej nam dziś np. w postaci Rzeczników (praw obywatelskich, praw konsumenta, praw pracownika, praw pacjenta, praw dziecka, praw kobiet, itd.). Niechby taka instytucja – w postaci korpusu wybieralnych ludzi zaufania społecznego – jako alternatywa dla tych „państwowych” rzeczników wywalczyła sobie prerogatywę „weta ławniczego”, czyli natychmiastowego przerwania procedur (np. windykacyjnych, aresztowych, egzekucyjnych) – do czasu uzyskania opinii środowisteczka…
Socjalizm ma przed sobą przyszłość. Jeśli zrezygnuje z walki o pozycjonowanie w takim Państwie, jakiego właśnie Polska doświadcza… Potrzebne jest inne, równoległe, obywatelskie, oparte na samorządach…
By nasza rzeczywistość opierała się na rzeczywistej swobodzie niekomercyjnej inicjatywy obywatelskiej. Wiem, słowo "kolektyw" brzydko pachnie...

Jan Herman

Więcej: https://publications.webnode.com/news/tozsamosc-socjalistow/?fbclid=IwAR3ebUfovnen40khRQuC30O2ZJRAlcAr9ICFMesp3wL70Fj9KOJMXwfcG-8

 

Wydanie bieżące

Recenzje

Ludwik Cohn, bohater monografii Przemysława Prekiela, to wybitny polski socjalista i demokrata, działacz społeczny i polityczny, żołnierz. Po wojnie działacz PPS, aktywny członek opozycji demokratycznej w Polsce Ludowej, adwokat.

Więcej …
 

„Lewica. Stare błędy, nowe wyzwania” to kolejna na polskim rynku wydawniczym – po „Sferach sprawiedliwości” (2007) i „Wojnach sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (2010) – książka Michaela Walzera  – emerytowanego profesora Uniwersytetów w Princeton i Harvardzie, byłego współwydawcy niezależnego lewicowego czasopisma „Dissent” oraz – co nie mniej ważne – twórcy lewicowej odmiany komunitaryzmu (nurtu głównie amerykańskiej współczesnej filozofii polityki, który podkreśla wagę i wartość wspólnotowości w życiu człowieka).

Więcej …
 

Obchody stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę zaowocowały ukazaniem się na rynku księgarskim licznych publikacji, a wśród nich książka znanego, zasłużonego badacza historii najnowszej Polski, w tym Warszawy, biografa, działacza społecznego – Mariana Marka Drozdowskiego p.t. „ Budowniczowie II Rzeczypospolitej. Na przywitanie stulecia odzyskania niepodległości.

Więcej …
 

 

 
 
 
 
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 34 gości 

Statystyka

Odsłon : 4632672

Więcej …
 

Więcej …
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej …

Temat dnia

Porozumienie Socjalistów dziś

Integracja i łączenie sił politycznych na lewicy jest koniecznością, szczególnie dziś, po doświadczeniach wyborów z roku 2015. Przypomnijmy, że niewejście wówczas koalicji Zjednoczonej Lewicy do Sejmu i Senatu oraz późniejszy, z 2018 roku nienajlepszy wynik koalicji SLD – Lewica Razem w wyborach samorządowych skutkują postępującym procesem dezintegracji i poszukiwaniem formuły dającej szansę wyborczą w przyszłości.

Więcej …

Na lewicy

13 kwietnia 2019 roku w Warszawie odbyło się okolicznościowe spotkanie poświęcone 20. Rocznicy powołania Sojuszu Lewicy Demokratycznej jako partii politycznej. Sojusz powstał 15 kwietnia 1999 r.

Więcej …
 

W dniu 9 kwietnia 2019 roku w siedzibie warszawskiej Okręgowej Rady Adwokackiej odbyło się spotkanie promocyjne książki Przemysława Prekiela „Ludwik Cohn. Od PPS po KOR”  wydanej przez Wydawnictwo „Kto jest Kim”.

Więcej …
 

W dniach 1-4 kwietnia 219 roku w Nałęczowie odbyła się ogólnopolska międzyśrodowiskowa konferencja naukowa: „Dokonania kulturowe w PRL”.
Organizatorami konferencji byli: Wszechnica Polska, Stowarzyszenie Filozofów Krajów Słowiańskich, Polski Oddział Stowarzyszenia Kultury Europejskiej z siedzibą w Wenecji. Konferencja tradycyjnie, co roku odbywa się pod patronatem naukowym prof. Marii Szyszkowskiej.

Więcej …
 

W dniu 31 marca 2019 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Rady Krajowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej dotyczące wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Więcej …
 

W dniu 29 marca 2019 roku w Warszawie odbyło się Walne Zgromadzenie Stowarzyszenia Ruch Społeczny „Praca-Pokój-Sprawiedliwość”. Zebranie miało charakter sprawozdawczo-wyborczy.

Więcej …
 

W dniu 2 marca 2019 roku w Warszawie obradował 43. Kongres Polskiej Partii Socjalistycznej. Wybrano nowe władze: Radę Naczelną, Centralną Komisję Rewizyjną i Centralny Sąd Partyjny.

Więcej …
 

W dniu 27 lutego 2019 roku w Warszawie odbyło się spotkanie przedstawicieli partii i organizacji wchodzących w skład zawiązanej w roku 2018 Koalicji SLD – Lewica Razem oraz członków Rady Dialogu i Porozumienia Lewicy.

Więcej …
 

4 lutego 2019 roku w bielańskiej Mediatece w Warszawie odbyło się uroczyste otwarcie wystawy „W służbie dzieci i młodzieży. 100-lecie TPD”. Po prezentacji w Warszawie ekspozycja ruszy w Polskę – najpierw do Żyrardowa i Sochaczewa.

Więcej …
 

W dniu 16 lutego 2019 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Rady Naczelnej Polskiej Partii Socjalistycznej. Głównym przedmiotem obrad były dokumenty i tryb przygotowań do mającego się odbyć w dniu 2 marca 2019 roku XLIII Kongresu Partii.
Przyjęto projekty podstawowych dokumentów merytorycznych i sprawozdań na kongres.

Więcej …
 

Krajowa Konwencja SLD, która odbyła się w Warszawie 16 lutego 2019 r., postanowiła, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego 2019 r. Sojusz przystąpi do koalicyjnego komitetu wyborczego złożonego z partii, dla których cenne są takie wartości jak wolność, demokracja, równość, państwo prawne, poszanowanie praw człowieka oraz obecność Polski w Unii Europejskiej.

Więcej …
 

W dniu 13 lutego 2019 roku Anna-Maria Żukowska, rzeczniczka prasowa SLD poinformowała, że podczas Konwencji SLD, która odbędzie się w dniu 16 lutego delegaci podejmą decyzję w sprawie zasad organizacji wyborów do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 roku.

Więcej …
 

14 lat temu, 31 stycznia 2005 roku zmarł Honorowy Przewodniczący PPS Jan Mulak. Odcisnął piętno na dzisiejszym obliczu polskiej lewicy, szczególnie Polskiej Partii Socjalistycznej. Wspomnijmy Go, jako wielkiego Polaka, socjalistę i działacza sportowego.