Polska przeżywa niestety w dalszym ciągu społeczne i moralne rozdarcie. Idee egalitarne, choć żywe w naszym społeczeństwie, nie odzwierciedlają się w jego praktycznym życiu. Pracownicy i całe społeczeństwo, są jak widać w dalszym ciągu w szoku po neoliberalnej transformacji, nie wykształciły się praktyczne mechanizmy zaznaczania publicznie swoich interesów i wartości, które mają znaczenie. Może jedynie ekspiacje religijne nie są społecznie wadliwe i naganne, choć młode pokolenie zaczyna mieć i tutaj odmienne zdanie.
O ile demonstracje 1 majowe na ulicach Berlina czy Paryża zbierają setki tysięcy ludzi żądających sprawiedliwości społecznej, o tyle w Polsce trudno jest zebrać nawet tysiąc osób w walce o chleb i miejsca pracy. Polacy nauczeni doświadczeniem być może obawiają się opresyjności państwa, restrykcji pracodawców, negatywnej reakcji własnych środowisk. Być może obawiają się też samych siebie, dali sobie bowiem wmówić, w ramach agresywnej propagandy części środowisk posierpniowych związanych ideowo z prawicą, nieprawdziwą historię, szczególnie okresu II RP i PRL, nie odzwierciedlającą rzeczywistości retorykę debaty publicznej i definicje dalekie od prawdy.
Obawiam się, że mimo upływu czasu, Polacy dalej po 20 latach przemian, oceniają rzeczywistość po symbolach i kolorze, które wyznaczają często fałszywe autorytety. Obawiam się, że retoryka „rewolucyjnego bolszewizmu” święci tryumfy a kolor czarny zdobywa zdecydowanie większe uznanie, niż kolor czerwony.
Negatywne symbole dotyczące poprzedniego okresu tak zdominowały nasze reakcje, że ludzie na zastanawiając się podejmują często niekorzystne dla siebie i innych decyzje, formułują krzywdzące oceny, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. W dalszym ciągu retoryka IV RP ma powodzenie i cieszy się uznanym szacunkiem. Mało kto zastanawia się na rzeczywistym stanem państwa, które istnieje i rozwija się samodzielnie i suwerennie od ponad 20 lat. A stan ten ma bezpośrednie odniesienia do naszego poziomu życia, przyszłości i szans naszych dzieci.
Tegoroczne manifestacje 1 Majowe do licznych nie należą. Dała o sobie znać zapewne negatywnie pogoda czy uroczystości religijne, ale także widoczny brak zaufania i niewiara w skuteczność tej formy protestu. Ludzie mający problemy woleli zostać w domu, niż publicznie wyrażać swój protest i niezgodę na trudy życia, fatalne warunki pracy, czy jej brak.
Ludzie wykazali tym samym brak zaufania do swych reprezentantów, którzy stoją na czele partii, ugrupowań czy związków zawodowych.
Tegoroczny 1 Maja pokazał słabość naszego systemu społecznego i politycznego, pozory demokracji, w które wierzymy i fasadowość naszych instytucji publicznych.
Bez wielkiego błędu można powiedzieć, że Polska nadal jest parafialna a nie obywatelska. Że Polska jest coraz bardziej zdominowana przez media a nie przez zdrowy rozsądek. Że Polska dalej wierzy w cuda a nie we własne siły.
Wydaje mi się, że tegoroczny 1 Maja powinien nauczyć pokory tych wszystkich reprezentantów lewicy, którzy wierzą, że mają wpływ na rzeczywistość, a za ich plecami stoją tysiące zwolenników.
To, co się stało, a więc śladowa frekwencja i widoczny brak więzi społecznych, pokazuje miałkość głoszonych treści i nieprzystawalność form organizowanej debaty publicznej do warunków zastanych i oczekiwań społecznych.
Chciałbym wierzyć, że zbliżające się wybory parlamentarne spowodują przebudzenie.
Nie tak dawno dotarło do nas, że nie jesteśmy już „zieloną wyspą” Europy. Za chwilę dotrze światowy kryzys, mimo urzędowego optymizmu rządzących. Co wówczas zrobimy jako lewica?
Andrzej Ziemski


Są książki, które próbują objaśnić geopolitykę. „Odessanie” Anety Wybieralskiej i Janka Sanockiego robią coś trochę innego: zamiast zaczynać od map, sojuszy i interesów wielkich państw, pozwalają najpierw wejść do miasta i pobyć w nim przez chwilę.
Opracowanie „O racji stanu. Ignacy Daszyński 1866-1936” powstało w Roku Daszyńskiego ogłoszonym przez Sejm RP z okazji 90 rocznicy śmierci wybitnego socjalisty i jednego z twórców niepodległości Polski w 1918 roku.
W czerwcu, w warszawskim Klubie Księgarza na Rynku Starego Miasta miała miejsce promocja książki prof. Zdzisławy Janowskiej „Dobro wspólne a rzeczywistość polska. Patologia rządzenia”. Książka ta została napisana w oparciu o własne badania Uczonej, o dokumenty i obserwacje uczestniczące. Autorką jest uczoną i zarazem politykiem.






Książka „Przegląd Socjalistyczny: Almanach 2004 – 2024” jest zbiorem wybranych artykułów, które ukazały się w okresie ostatnich 20 lat na łamach kwartalnika. Stanowią one niewielką, ale ważną cześć dorobku pisma. Jest to zbiór 60 artykułów: esejów, materiałów publicystycznych, felietonów napisanych przez 42 wybitnych autorów.
