Sytuację Białorusi najlepiej objaśnia wnikliwa analiza Jarosława Dobrzańskiego w „Przeglądzie”. Pozwolę sobie tylko na upraszczające uwagi o wybranych sprawach. Kraje Zachodu silnie zaangażowały się w poparcie dla opozycji w Białorusi. Pani Swietłana Cichanouski jest traktowana jako reprezentantka narodu walczącego z Łukaszenką. Do opozycji białoruskiej płyną z zagranicy pieniądze i doradcy.
Polska od lat prowadzi dywersyjną wobec władz Białorusi telewizję Biełsat. Poparcia opozycji udzielają władze różnych krajów. Rozumiem, że Łukaszenko pewnie oszukiwał przy wyborach. W tym kontekście zrozumiały jest protest społeczny. Ale co dalej?
Używa się haseł o łamaniu w Białorusi praw człowieka i demokracji. To prawda. Ale przecież nie o to chodzi. Na Białorusi policja bije, ale we Francji też, a w USA nawet strzela. Trudno potępiać reżim białoruski z pozycji przyjaciela reżimu Arabii Saudyjskiej lub polityki Izraela wobec Palestyńczyków. W wielu miejscach świata nieprawości jest więcej, niż w Białorusi i kraje demokratyczne nie protestują. Wiec nie chodzi o głoszone wartości. Zatem o co?
Chodzi o to, że Białoruś jest w strefie wpływów Rosji. A gra idzie o ograniczenie jej wpływów, najlepiej podporządkowanie jej, jak w czasach Jelcyna. Jest to element geopolityki sprowadzającej się teraz do walki USA, jako najsilniejszego imperium z imperialnymi: Rosją i Chinami. O los Białorusi nikt się nie troszczy. Teraz Białoruś funkcjonuje przy silnym wsparciu gospodarczym Rosji. Rozumiem, że Polska też chce osłabić Rosję przez wyłuskanie Białorusi ze strefy jej wpływów, jak to stało się z Ukrainą. Ale jakie mamy wtedy propozycje dla Białorusi? Czy Zachód będzie ją wspierał finansowo, jak to robi Rosja? Czy też rozbierzemy jej zakłady przemysłowe, a bezrobotni staną się zasobem tanich pracowników dla naszej gospodarki?
W ostateczności do takiej sytuacji nie dojdzie. Rosja nie może sobie pozwolić na wojskowe bazy amerykańskie 500 km od Moskwy. Musi zareagować, gdy trzeba będzie, to także siłowo. To otworzy drogę do użycia różnych sankcji osłabiających Rosję. I właśnie o to chodzi, po to popiera się białoruską opozycję. Białoruś ma być nową Ukrainą dla Rosji. Wtedy jest nadzieja, że społeczeństwo rosyjskie zbuntuje się i doprowadzi do podporządkowania Rosji wpływom zachodu. Gra idzie nie o Białoruś, ale o panowanie nad światem, nad jego zasobami gospodarczymi. Jednak sprawa nie jest taka prosta. Spoiwem Rosji nie jest tylko Putin, jak głosi nasza propaganda, ale poczucie dumy rosyjskiej. Tam silnie funkcjonuje jednoczący mit narodowych wojen 1812 i 1941 r. On pozwala na przetrwanie wielu trudności. I bój o rozbicie Rosji może wywołać tak silne konflikty, że zagrożą one także Polsce. Mamy już do czynienia z problemami krajów Bliskiego Wschodu rozbitych wojnami USA. Oni są za oceanem, a uchodźcy pukają do naszych granic. Trzeba o tym myśleć uczestnicząc w grze o Białoruś.
Wiesław Żółtkowski - Facebook


Są książki, które próbują objaśnić geopolitykę. „Odessanie” Anety Wybieralskiej i Janka Sanockiego robią coś trochę innego: zamiast zaczynać od map, sojuszy i interesów wielkich państw, pozwalają najpierw wejść do miasta i pobyć w nim przez chwilę.
Opracowanie „O racji stanu. Ignacy Daszyński 1866-1936” powstało w Roku Daszyńskiego ogłoszonym przez Sejm RP z okazji 90 rocznicy śmierci wybitnego socjalisty i jednego z twórców niepodległości Polski w 1918 roku.
W czerwcu, w warszawskim Klubie Księgarza na Rynku Starego Miasta miała miejsce promocja książki prof. Zdzisławy Janowskiej „Dobro wspólne a rzeczywistość polska. Patologia rządzenia”. Książka ta została napisana w oparciu o własne badania Uczonej, o dokumenty i obserwacje uczestniczące. Autorką jest uczoną i zarazem politykiem.






Książka „Przegląd Socjalistyczny: Almanach 2004 – 2024” jest zbiorem wybranych artykułów, które ukazały się w okresie ostatnich 20 lat na łamach kwartalnika. Stanowią one niewielką, ale ważną cześć dorobku pisma. Jest to zbiór 60 artykułów: esejów, materiałów publicystycznych, felietonów napisanych przez 42 wybitnych autorów.
