Z wojskowego punktu widzenia powstanie warszawskie nie miało żadnych szans na zwycięstwo. Było tylko i wyłącznie polityczną manifestacją pewnej grupy polityków, którzy liczyli na korzyści wynikające z racji wybuchu powstania.
Społeczeństwo zawsze jest w jakiejś mierze zakładnikiem władzy i elit politycznych. Dowództwo AK i rząd emigracyjny postanowiły położyć na szali życie warszawiaków i los miasta, mając nadzieję, iż wpłynie to na dalsze polityczne plany ZSRR wobec Polski, którego wojska były po drugiej stronie Wisły. Mówi się o zdradzie Józefa Stalina, który patrzył z satysfakcją na krwawiące miasto. Takie myślenie wystawia złą ocenę przede wszystkim dowódcom Powstania oraz londyńskiemu rządowi, który liczył na pomoc Sowietów. To krótkowzroczność i szaleństwo. Wojskowo powstanie wymierzone było w Niemcy, ale politycznie w ZSRR. Dlaczego Józef Stalin miał pomagać tym, którzy chcieli walczyć z komunizmem, a czego dowódcy nie ukrywali? Rząd w Londynie doskonale wiedział już wtedy o Katyniu a mimo to liczył na pomoc państwa, które wespół z III Rzeszą dokonał podziału Polski? To już nawet nie jest krótkowzroczność, to cynizm i głupota.
Każdy wybuch powstania ma jakiś cel. Powstanie w getcie miało na celu przede wszystkim wybór śmierci. Żydowscy powstańcy woleli ginąć z bronią w ręku niż z bronią przystawioną do głowy. Powstanie warszawskie miało zupełnie inny charakter. Dowódcy powstania, podobnie jak dowódcy z września 1939 roku, byli niemal pewni swojego zwycięstwa. Z tym, że we wrześniu 1939 roku Polska miała regularną armię i bardziej roztropnych dowódców. Wówczas również sytuacja była beznadziejna. Pomoc aliantów nie nadeszła, postanowiono więc poddać miasto, oszczędzając cierpienia ludziom i ocalić miasto. Czy to byli gorsi dowódcy? Dziś dowódcy powstania stawiani są za wzór patriotyzmu i poświęcenia. Ich imieniem nazywane są ulice miast, parków i skwerów. Jest to kolejny przykład głupoty i intelektualnej pustki polskich elit. Sprzedadzą się chociaż kolejne patriotyczne koszulki, naklejki i opaski odblaskowe. Kapitalizm w końcu mamy po to, aby zarabiać. Polska prawica idzie tym samym w sukurs globalnemu kapitalizmowi, nie dość, że nie przeszkadza jej w robieniu interesów, to wręcz go wspiera. Wszak patriotyzm należy propagować na ulicy!
Wielu publicystów i samych powstańców jak mantrę powtarza, że powstania musiało wybuchnąć. Przez pięć lat okropnej okupacji, terroru i mordowania ludzi, w końcu musiało coś pęknąć, nagromadziła się ludzka chęć zemsty. To zrozumiałe, że chciano pomścić tych wszystkich, którzy ginęli na Pawiaku, wywożeni byli do obozów, znikali w łapankach. Ale od tego powinni być roztropni dowódcy, aby skumulować tę chęć zemsty i pragmatyzm. Co w ogóle znaczy, że musiało wybuchnąć? Przecież to byli żołnierze, których obowiązkiem było wykonywanie rozkazów, składali wszak wojskową przysięgę. Powstanie nie musiało więc wybuchnąć, po prostu taką taktykę przyjął londyński rząd i dowództwo AK. Dowództwo musiało zdawać sobie sprawę, że na zwycięstwo w Powstaniu nie ma najmniejszych szans. Prof. Jan M. Ciechanowski, były powstaniec, w swojej monumentalnej książce o powstaniu warszawskim podał w liczbach uzbrojenie, jakim dysponowała AK: „Całe uzbrojenie powstańców w dniu wybuchu powstania składało się z 7 ckm, 60 lkm, 1000 kb, 300 pm, 1700 pistoletów i 25 tys. granatów i 15 piatów. Prawie połowę broni strzeleckiej, jaką powstańcy posiadali, stanowiły pistolety, które jako broń krótka - osobista, w warunkach walk miejskich o umocnione gmachy, forty, barykady, nie miała znaczenia w natarciu pododdziałów”. Wysoka była cena za szachowanie ludzkim życiem. Cierpieli zwłaszcza cywile, którzy narażeni byli na głód i powolną śmierć. W przekazach telewizyjnych królować będą jednak obrazki z pierwszych dni Powstania, gdzie ukazywane będą uśmiechnięte twarze młodych ludzi i tym przekazem epatowane będzie młode pokolenie. Wszak słodko jest umierać za Ojczyznę.
Rocznica Powstania powinna być chwilą zadumy i refleksji. W Polsce pójdzie to jednak w inną stronę. Chylę w tym dniu czoła przed Powstańcami i cywilami. Dowódców oceniła już historia. Tylko Wasza śmierć jest prawdziwa, reszta jest już tylko polityką.
Przemysław Prekiel
Tekst ukazał się na portalu www.lewica pl


Są książki, które próbują objaśnić geopolitykę. „Odessanie” Anety Wybieralskiej i Janka Sanockiego robią coś trochę innego: zamiast zaczynać od map, sojuszy i interesów wielkich państw, pozwalają najpierw wejść do miasta i pobyć w nim przez chwilę.
Opracowanie „O racji stanu. Ignacy Daszyński 1866-1936” powstało w Roku Daszyńskiego ogłoszonym przez Sejm RP z okazji 90 rocznicy śmierci wybitnego socjalisty i jednego z twórców niepodległości Polski w 1918 roku.
W czerwcu, w warszawskim Klubie Księgarza na Rynku Starego Miasta miała miejsce promocja książki prof. Zdzisławy Janowskiej „Dobro wspólne a rzeczywistość polska. Patologia rządzenia”. Książka ta została napisana w oparciu o własne badania Uczonej, o dokumenty i obserwacje uczestniczące. Autorką jest uczoną i zarazem politykiem.






Książka „Przegląd Socjalistyczny: Almanach 2004 – 2024” jest zbiorem wybranych artykułów, które ukazały się w okresie ostatnich 20 lat na łamach kwartalnika. Stanowią one niewielką, ale ważną cześć dorobku pisma. Jest to zbiór 60 artykułów: esejów, materiałów publicystycznych, felietonów napisanych przez 42 wybitnych autorów.
