Podobno raj na ziemi nie istnieje. Choć byli już tacy, którzy próbowali go stworzyć. Zazwyczaj jednak ambicje przywódców przerosły oczekiwania. Z zakładanego raju pozostawała dyktatura bądź fasadowa demokracja. Raj jest tylko jeden, podobno w niebie, choć jak na razie żadne linie lotnicze nie prowadza wycieczek w ten zakątek. Podobno raju nie doświadczymy - podobno, gdyż jego namiastka leży nie za Oceanem, ale tuż koło nas, za Bałtykiem. Ten raj to Norwegia.Książką „Norwegia. Przewodnik nieturystyczne” wydawnictwa Krytyki Politycznej ukazuje nam fascynująca podróż w krainę szczęścia i dobrobytu. Miejsca, gdzie wbrew neoliberalnej retoryce wysokie podatki przynoszą szczęście, mówiąc kolokwialnie zwracają się społeczeństwu. Co jeszcze bardziej może podminować zwolenników tej ideologii to fakt, iż jak wynika z badań Norwegowie chcieliby płacić jeszcze większe podatki! I to wydaje się być kluczem do gospodarczego cudu w Norwegii, podczas gdy u nas słowo podatek kojarzy się z bezzwrotną daniną na rzecz państwa, która przetrawiona zostanie na łapówki i pensje urzędników.
Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach, kiedy to prawicowy ekstremista Anders Behring Breivik z zimna krwią zamordował 69 młodych ludzi z norweskiej młodzieżówki lewicowej Partii Pracy i wysadzając w powietrze 8 innych, którzy przebywali w siedzibie premiera Norwegii, co rusz słychać było komentarze, że to atak na krainę szczęścia, że najszczęśliwsze państwo na świecie padło ofiara prawicowego szaleńca.
Przewijały się komentarze mówiące, że Norwegia to najbogatsze państwo na ziemi, gdzie PKB na jednego mieszkańca również jest najwyższe na świecie. Dla wszystkich tych, którzy bądź w to wątpią bądź chcą się przekonać jak budować prawdziwy socjalistyczny raj książka ta jest godna polecenia.
Publikacja dzieli się na trzy główne rozdziały: „ Polityka”, „Społeczeństwo” i „Literatura”. W każdym z nich możemy dowiedzieć się więcej o tym zimnym aczkolwiek bardzo otwartym społeczeństwie. Godny polecenia jest - zwłaszcza z polskiego widzenia - rozdział „Polityka”, gdzie Michał Syska w tekście pt. „ Czerwono-czerwona koalicja, czyli odrodzenie socjaldemokracji” ukazuje długa drogę, jaką przeszła norweska lewica spod znaku Arbeiderpartiet. Kiedy europejska lewica zaryzykowała program tzw. „trzeciej drogi” norweska socjaldemokracja również była pod dużym wpływem manifestu Blaire i Schrödera. Ówczesny norweski premier Jens Stoltenberg nazywany był nawet norweskim Blairem. Eksperyment co było do przewidzenia skończył się katastrofą. Norweska Partia Pracy poniosła wyborczą klęskę, największą od kilkudziesięciu lat.
Ale w Norwegii w przeciwieństwie do Polski nic nie dzieje się z przypadku. Ten sam Stoltenberg dokonał rachunku sumienia i wraz ze swoimi partyjnymi towarzyszami dokonał radykalnego odwrotu od neoliberalnej polityki wracając do socjaldemokratycznej macierzy.
Opłacało się. Wewnątrzpartyjne dyskusje urodziły nowy autentycznie lewicowy program. Ważnym czynnikiem decydującym o takim ruchu były związki zawodowe, które w Norwegii nie są nic nie znaczącym pionkiem w grze wielkiej polityki, są jej znaczącym graczem, bez którego nic odbyć się nie może. Rolę pośrednika między partią a ideą spełnia od lat największa norweska centrala związkowa LO, bez której trudno sobie wyobrazić spełnienie „Norwegian dream”.
Jens Stoltenbegr po wspomnianej już masakrze stwierdził, że nie będzie odwrotu od tolerancyjnej polityki. Nie ma i nie będzie chęci odwetu. Tak samo zareagowało norweskie społeczeństwo. To dość charakterystyczne i budzące podziw zarazem. Trudno sobie wyobrazić podobne zachowanie polskich elit w przypadku podobnej tragedii. Komentarze polskich polityków epatowały chęcią przywrócenia kary śmierci, mimo iż tragedia wydarzyła się po drugiej stronie Bałtyku! Norwegowie nawet nie zająkiwali się na ten temat...
Czyste powietrze, życie zgodne z naturą, prawdziwie publiczna służba zdrowia i edukacja, co ważne darmowa, ponad 75 proc. szczęśliwych obywateli, najbogatsze społeczeństwo na świecie, to cecha charakterystyczna Norwegii - socjalistycznego królestwa.
Przemysław Prekiel
---
„Norwegia. Przewodnik nieturystyczny”. Wydawnictwo Krytyki Politycznej 2011.
Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach, kiedy to prawicowy ekstremista Anders Behring Breivik z zimna krwią zamordował 69 młodych ludzi z norweskiej młodzieżówki lewicowej Partii Pracy i wysadzając w powietrze 8 innych, którzy przebywali w siedzibie premiera Norwegii, co rusz słychać było komentarze, że to atak na krainę szczęścia, że najszczęśliwsze państwo na świecie padło ofiara prawicowego szaleńca.
Przewijały się komentarze mówiące, że Norwegia to najbogatsze państwo na ziemi, gdzie PKB na jednego mieszkańca również jest najwyższe na świecie. Dla wszystkich tych, którzy bądź w to wątpią bądź chcą się przekonać jak budować prawdziwy socjalistyczny raj książka ta jest godna polecenia.
Publikacja dzieli się na trzy główne rozdziały: „ Polityka”, „Społeczeństwo” i „Literatura”. W każdym z nich możemy dowiedzieć się więcej o tym zimnym aczkolwiek bardzo otwartym społeczeństwie. Godny polecenia jest - zwłaszcza z polskiego widzenia - rozdział „Polityka”, gdzie Michał Syska w tekście pt. „ Czerwono-czerwona koalicja, czyli odrodzenie socjaldemokracji” ukazuje długa drogę, jaką przeszła norweska lewica spod znaku Arbeiderpartiet. Kiedy europejska lewica zaryzykowała program tzw. „trzeciej drogi” norweska socjaldemokracja również była pod dużym wpływem manifestu Blaire i Schrödera. Ówczesny norweski premier Jens Stoltenberg nazywany był nawet norweskim Blairem. Eksperyment co było do przewidzenia skończył się katastrofą. Norweska Partia Pracy poniosła wyborczą klęskę, największą od kilkudziesięciu lat.
Ale w Norwegii w przeciwieństwie do Polski nic nie dzieje się z przypadku. Ten sam Stoltenberg dokonał rachunku sumienia i wraz ze swoimi partyjnymi towarzyszami dokonał radykalnego odwrotu od neoliberalnej polityki wracając do socjaldemokratycznej macierzy.
Opłacało się. Wewnątrzpartyjne dyskusje urodziły nowy autentycznie lewicowy program. Ważnym czynnikiem decydującym o takim ruchu były związki zawodowe, które w Norwegii nie są nic nie znaczącym pionkiem w grze wielkiej polityki, są jej znaczącym graczem, bez którego nic odbyć się nie może. Rolę pośrednika między partią a ideą spełnia od lat największa norweska centrala związkowa LO, bez której trudno sobie wyobrazić spełnienie „Norwegian dream”.
Jens Stoltenbegr po wspomnianej już masakrze stwierdził, że nie będzie odwrotu od tolerancyjnej polityki. Nie ma i nie będzie chęci odwetu. Tak samo zareagowało norweskie społeczeństwo. To dość charakterystyczne i budzące podziw zarazem. Trudno sobie wyobrazić podobne zachowanie polskich elit w przypadku podobnej tragedii. Komentarze polskich polityków epatowały chęcią przywrócenia kary śmierci, mimo iż tragedia wydarzyła się po drugiej stronie Bałtyku! Norwegowie nawet nie zająkiwali się na ten temat...
Czyste powietrze, życie zgodne z naturą, prawdziwie publiczna służba zdrowia i edukacja, co ważne darmowa, ponad 75 proc. szczęśliwych obywateli, najbogatsze społeczeństwo na świecie, to cecha charakterystyczna Norwegii - socjalistycznego królestwa.
Przemysław Prekiel
---
„Norwegia. Przewodnik nieturystyczny”. Wydawnictwo Krytyki Politycznej 2011.





Wśród setek książek politologicznych, ekonomicznych, filozoficznych, które można przeczytać lub nie, wyraźnie gubią się książki, które mają szczególne znaczenie w dzisiejszym świecie. Chaos świata, który nas otacza, zarówno w wymiarach globalnych jak i narodowych, powoduje, że głęboka ocena jego współczesności, ale zwłaszcza zdolność uchwycenia trendów rozwojowych i wizji jest nie tylko utrudniona, ale często staje się wręcz nie możliwa. W dużej mierze powodowane jest to celową dezinformacją prowadzona zarówno w wyraźnym interesie głównych sił rządzących globalnym światem (choćby współczesnego kapitału finansowego i transnarodowych organizacji) jak i z innych powodów. 








Rozmowa z dr. Rafałem Chwedorukiem z Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW na temat SLD i Leszka Millera