O społecznej gospodarce rynkowej
Grzegorz W. Kołodko
Pytanie o sens i potrzebę konstytucyjnego zapisu o społecznej gospodarce rynkowej w Polsce jest fundamentalne, intelektualnie frapujące, politycznie trudne i na pewno z prawniczego punktu widzenia bardzo skomplikowane. Nie wiedząc bowiem, czym w gruncie rzeczy jest społeczna gospodarka rynkowa, posługujemy się tym pojęciem – i to nie tylko w rozmowach, w mediach, lecz także w aktach prawnych najwyższej rangi, w tym również w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. A nie wiemy dlatego, że jest to pojęcie miękkie. I takim pozostanie ze względu na naturę kategorii, którą próbuje się nim opisać, gdyż rozmaite są i będą w przyszłości jej interpretacje – zarówno na gruncie prawa, jak i ekonomii, tudzież innych nauk społecznych. Odmiennie zdefiniowałby tę kategorię socjolog albo historyk, inaczej antropolog, filozof lub politolog, a jeszcze inaczej teolog.
Więcej…
|
Pomiędzy Hamletem a Don Kichotem
 Z prof. ANDRZEJEM WALICKIM, filozofem i historykiem idei, rozmawia Krzysztof Lubczyński Panie Profesorze, muszę przyznać, że niewiele mnie już dziwi, ale cenzuralne embargo nałożone przez kilka opiniotwórczych tytułów, w tym m.in. przez tygodniki „Polityka” i „Tygodnik Powszechny”, na informacje o przyznaniu Panu bardzo prestiżowej włoskiej nagrody im. Eugenio Balzana, którą wręczył Panu prezydent Włoch, jednak mnie zaskoczyło. Odebrałem to – najłagodniej mówiąc - jako triumf politycznych uprzedzeń i ideologicznej poprawności nad zdrowym rozsądkiem. Pan podkreśla fakt swojej długotrwałej walkę z przemocą symboliczną. Czy te zachowania nie były swoistym jej przejawem? - Ja bym zarezerwował słowo „przemoc symboliczna” dla bardziej spektakularnych przejawów tego zjawiska, np. takich jak wmawianie opinii publicznej, że zajmowanie jakiegoś stanowiska politycznego, np. pozytywne ocenianie PRL, jest jakimś grzechem, czymś niewłaściwym, niepatriotycznym, takimi jak piętnowanie, stygmatyzowanie całych środowisk, wymuszanie jakichś zachowań przez presję społeczną i polityczną.
Więcej…
Oblicza władzy
Stanisław Kuziński
Totalitaryzm, autorytaryzm. Demokratyzacja i liberalizacja
Inspiracją dla poniższego tekstu stała się znakomita książka Andrzeja Walickiego „Idee a ludzie” próba autobiografii . Przedstawia ona imponujący dorobek naukowy (i nie tylko) Autora na całej przestrzeni współczesnej historii Polski. Nie będę tu omawiał tych dzieł, które ogarniają historię i istotę marksistowskiego komunizmu, bogatą problematykę rosyjskiej myśli społeczno politycznej, katolicyzmu i prawosławia. Ma to doniosłe znaczenie na drodze do porozumienia Polski i Rosji (niestety ciągle zaprzepaszczaną). Innymi sferami dokonań naukowych Autora są spory wokół patriotyzmu, nacjonalizmu, inteligencji, neoliberalizmu. Szczególne miejsce zajmuje znaczenie Października 1956 dla całej historii współczesnej Polski. Książki A. Walickiego były tłumaczone na wiele języków świata. Odznaczony on był nagrodą im. Bolzana (zwanego włoskim Noblem). Oznaczało to przyznanie mu rangi międzynarodowego uczonego.
Więcej…
O sprawiedliwe państwo dobrobytu
Eugeniusz Rudziński Edward Michael Harrington (1928–1989) – amerykański socjalistyczny marzyciel (2)
Praktyka reform Wielkiego Społeczeństwa Program Wielkiego Społeczeństwa w wewnętrznej polityce Stanów Zjednoczonych oraz powściągliwość w relacjach zagranicznych były głównymi przyczynami zwycięstwa Johnsona w wyborach prezydenckich 1964 roku. Uzyskał najwyższy odsetek głosów (61 proc.) w historii wyborów prezydenckich USA, zwyciężając republikanina Barry Goldwatera. Ten ostatni wcześniej, jeszcze jako senator, głosował przeciw ustawie o prawach obywatelskich. Znany był także z innych ekstremistycznych poglądów i działań politycznych.
Więcej…
Laurka dla Boya
 Przemysław Prekiel „Wróg kościoła” czy „burzyciel kłamstw”? „Największy pisarz polski” czy „autor kilkunastu wierszyków”? Tadeusz Boy Żeleński, pisarz, eseista, tłumacz literatury francuskiej, urodził się 21.XII.1874 r. w Warszawie, jako drugi z trzech synów Wandy i Władysława Żeleńskich. Mało jest w polskiej literaturze tak wybitnych tłumaczy literatury francuskiej. Przełożył m. in. kilkudziesiąt powieści Balzaca, cykl W poszukiwaniu straconego czasu Prousta, Pustelnię parmeńską oraz Czerwone i czarne Stendhala, Panią Bovary Flauberta, dzieła Rousseau, Chateubrianda, Moliere'a, Constanta, Wielki testament Villona i setki innych utworów.
Więcej…
BRIC – fenomen naszych czasów (I)
Sylwester Szafarz
Geneza i tło BRIC Dość plastyczny i wymowny, choć – dla niektórych – tajemniczy skrót BRIC robi, już od kilku lat, furorę w międzynarodowych stosunkach politycznych, społecznych i gospodarczych. Dla jednych jest on synonimem strachu, obaw, zazdrości i nienawiści, zaś dla innych (głównie – dla społeczeństw z państw rozwijających się i z tzw. New Emerging Powers) stanowi on symbol nadziei na lepsze, poprawy, normalizacji, przywrócenia stabilizacji i zrównoważonego rozwoju na świecie.
Więcej…
Świat według MONSANTO
Katarzyna Lisowska
Jednym z głównych graczy na rynku GMO jest koncern Monsanto. Historię tej firmy doskonale opisuje francuska dziennikarka Marie Monique Robin w książce „Świat według Monsanto”. Jest to historia firmy i nieznane fakty w procesie legalizacji genetycznie modyfikowanych upraw.
Historia wielkiego truciciela Spółka Monsanto powstała w 1901 roku i przez pierwsze kilkadziesiąt lat czerpała zyski niemal wyłącznie z branży chemicznej. W 1935 r. uzyskała monopol na produkcję nowej substancji, która znalazła szerokie zastosowanie w przemyśle elektrochemicznym – polichlorowanych bifenyli (PCB). Wytwarzała je do 1977 r., kiedy oficjalnie zakazano ich produkcji ze względu na silną toksyczność i działanie rakotwórcze. Szokujące jest to, że według ujawnionych niedawno tajnych dokumentów wewnętrznych, już w 1937 r. firma miała pierwsze naukowe dowody szkodliwości PCB, a przez kolejne 40 lat nie informowała o tym swoich pracowników, ludności mieszkającej w pobliżu fabryk i użytkowników PCB, i beztrosko odprowadzała toksyczne odpady do cieków wodnych i składowała je pod gołym niebem.
Więcej…
O czym nie mówią szepcząc modlitwy
Felieton Władysław Loranc
W trzeciej dekadzie lipca pisanemu dla „Res Humana” komentarzowi do jarmarcznego widowiska zorganizowanego na Krakowskim Przedmieściu dałem tytuł: „Krzyż - narzędzie do ukrzyżowania”, by zwrócić uwagę czytelników na świadome zbełtanie dwóch funkcji krzyża: dla Rzymian był hańbiącym narzędziem wykonania wyroku, dla chrześcijan stał się świętym znakiem, symbolem wartości. Nie przepuszczałem wtedy, że po miesiącu sytuacja zmusi bym jeszcze raz wypowiedział się na ten sam temat. Pisałem wtedy: „nie przystoi hierarchom powtórzenie gestu Piłata”. Podobnie jak wszyscy oczekiwałem, że czeka nas lektura dokumentów kościelnych i poważnych homilii, ratujących przekonanie, że mamy nie tylko Kościół, instytucję mocno zespoloną z dziejami narodu, a on ma liderów prawie tak licznych jak onegdajszy Komitet Centralny PZPR, który poznałem dobrze, nigdy do niego nie zaliczony. Niestety, także ta góra urodziła mysz.
Więcej…
Redukcja wielopartyjności
Felieton - Polityka bez masek Maria Szyszkowska
Od dwudziestu lat słyszymy o tzw. wolnej Polsce. Powstaje pytanie, w czym ta wolność się przejawia? Bogaci hippisi uzyskiwali wolność opuszczając bogatych rodziców i włączając się do tego ruchu, który podważał sensowność mieszczańskiej obyczajowości. Trudno jednak powiedzieć, że bieda większości Polaków prowadzi do jakiegokolwiek wyzwolenia. Odwrotnie. Jeżeli ktoś ma pracę, to radości z tego powodu towarzyszy uzasadniony niepokój jej możliwej utraty. Trudno, by znoszący biedę emeryci, czy głodne dzieci odczuwały, że są wolne. Zdecydowana większość Polaków nie jest zainteresowana przejawem wolności, jakim jest zniesienie granic, ponieważ brakuje im pieniędzy nawet na odwiedzanie znajomych mieszkających w odległych miastach.
Więcej…
|
|