Na jego listach jednak prócz wyrazistego antyklerykalizmu królowała reprezentacja ludzi biznesu, którym przyświeca idea „uwolnienia przedsiębiorców”. Sam Janusz Palikot określa się jako zwolennik podatku liniowego, zaś na sztandarach jego Ruchu brylował slogan 3x18 proc.
Protesty ogarniają coraz większe połacie świata. Już nie tylko Grecja i kraje arabskie, pogrążone nadal w „arabskiej wiośnie”, ale również Portugalia, Wielka Brytania, Francja, Włochy, Hiszpania, RPA, Chile i to, co może wpłynąć na wyobraźnie USA. To właśnie tam okupacja Wall Street staje się symbolem oporu przeciw „chciwości i pysze bankom”. To swoisty ewenement, gdyż w kraju, gdzie neoliberalna gospodarka nadawała ton pozostałej reszcie, może być bodźcem do swoistego przeorania wartości. Jedyną alternatywą może być socjaldemokratyczna propozycja gospodarcza. Bez żadnego kompromisu i pójścia na łatwiznę. Świat stawia sobie dziś lewicowe pytania.
Czy wobec tego takie pytania postawione zostaną nad Wisłą? Dziś zarówno postkomunistyczna lewica, jak i ta happeningowa, nie są nawet w stanie zanegować wolnego rynku. Jedni poszli na wybory z Business Center Club, drudzy swoją lewicowość określają poprzez pryzmat walki o świeckość państwa połączoną z liberalną wizją gospodarki. Donald Tusk jeszcze przed wyborami powiedział: „Wszyscy wiedzą jedno, są tego pewni -
przychodzi druga, poważniejsza fala kryzysu niż ta z 2008 roku. (…) Naprawdę przychodzi czas bardzo poważnej próby”. To wówczas na słynnej już konferencji prasowej, na której Donald Tusk prezentujący się na mapie Europy, ukazał Polskę jako „zieloną wyspę”. Patrząc jednak dziś na tę mapę, możemy być w szoku. Polska nie była jedyną „zieloną wyspą”, drugą była Grecja. Jak dziś kona, widzimy wszyscy. Nikt jednak premierowi tego nie wytknął i nie przypomniał.
Czy więc antyklerykalizm jest jedyną receptą na kryzys? Z pewnością nie. Donald Tusk oraz jego były partyjny kolega Janusz Palikot chcą większej wolności gospodarczej. Tyle tylko, że trwa ona nieprzerwanie już od ponad dwudziestu lat a efektem tego jest niska frekwencja wyborcza. Rządzi więc nami mniejszość. I jest, a przynajmniej być powinno zaplecze lewicy społecznej, która bez sentymentów powinna stworzyć alternatywę dla kurczącej się neoliberalnej hegemonii. Zwolennikom owej większej wolności gospodarczej przypomnę znaną maksymę: „Wolność bez pieniędzy, to niewolna w nędzy”.
Przemysław Prekiel
Protesty ogarniają coraz większe połacie świata. Już nie tylko Grecja i kraje arabskie, pogrążone nadal w „arabskiej wiośnie”, ale również Portugalia, Wielka Brytania, Francja, Włochy, Hiszpania, RPA, Chile i to, co może wpłynąć na wyobraźnie USA. To właśnie tam okupacja Wall Street staje się symbolem oporu przeciw „chciwości i pysze bankom”. To swoisty ewenement, gdyż w kraju, gdzie neoliberalna gospodarka nadawała ton pozostałej reszcie, może być bodźcem do swoistego przeorania wartości. Jedyną alternatywą może być socjaldemokratyczna propozycja gospodarcza. Bez żadnego kompromisu i pójścia na łatwiznę. Świat stawia sobie dziś lewicowe pytania.
Czy wobec tego takie pytania postawione zostaną nad Wisłą? Dziś zarówno postkomunistyczna lewica, jak i ta happeningowa, nie są nawet w stanie zanegować wolnego rynku. Jedni poszli na wybory z Business Center Club, drudzy swoją lewicowość określają poprzez pryzmat walki o świeckość państwa połączoną z liberalną wizją gospodarki. Donald Tusk jeszcze przed wyborami powiedział: „Wszyscy wiedzą jedno, są tego pewni -
przychodzi druga, poważniejsza fala kryzysu niż ta z 2008 roku. (…) Naprawdę przychodzi czas bardzo poważnej próby”. To wówczas na słynnej już konferencji prasowej, na której Donald Tusk prezentujący się na mapie Europy, ukazał Polskę jako „zieloną wyspę”. Patrząc jednak dziś na tę mapę, możemy być w szoku. Polska nie była jedyną „zieloną wyspą”, drugą była Grecja. Jak dziś kona, widzimy wszyscy. Nikt jednak premierowi tego nie wytknął i nie przypomniał.
Czy więc antyklerykalizm jest jedyną receptą na kryzys? Z pewnością nie. Donald Tusk oraz jego były partyjny kolega Janusz Palikot chcą większej wolności gospodarczej. Tyle tylko, że trwa ona nieprzerwanie już od ponad dwudziestu lat a efektem tego jest niska frekwencja wyborcza. Rządzi więc nami mniejszość. I jest, a przynajmniej być powinno zaplecze lewicy społecznej, która bez sentymentów powinna stworzyć alternatywę dla kurczącej się neoliberalnej hegemonii. Zwolennikom owej większej wolności gospodarczej przypomnę znaną maksymę: „Wolność bez pieniędzy, to niewolna w nędzy”.
Przemysław Prekiel





Wśród setek książek politologicznych, ekonomicznych, filozoficznych, które można przeczytać lub nie, wyraźnie gubią się książki, które mają szczególne znaczenie w dzisiejszym świecie. Chaos świata, który nas otacza, zarówno w wymiarach globalnych jak i narodowych, powoduje, że głęboka ocena jego współczesności, ale zwłaszcza zdolność uchwycenia trendów rozwojowych i wizji jest nie tylko utrudniona, ale często staje się wręcz nie możliwa. W dużej mierze powodowane jest to celową dezinformacją prowadzona zarówno w wyraźnym interesie głównych sił rządzących globalnym światem (choćby współczesnego kapitału finansowego i transnarodowych organizacji) jak i z innych powodów. 








Rozmowa z dr. Rafałem Chwedorukiem z Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW na temat SLD i Leszka Millera